 |
Forum Close Combat Forum Ligi Close Combat i Klanu 10 BKP. Twoje miejsce na dyskusje o wszystkim co związane z serią gier Close Combat a także War in the Pacific oraz Steel Panthers. Mamy również silną sekcję ASG w postaci ZACIEKŁEGO PLUTONU WARTOWNICZEGO.
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
xxx Ułan
Dołączył: 02 Maj 2010 Posty: 31
|
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 00:45 Temat postu: |
|
|
hmm albo mama w za ciasnej kołysce cię kołysała albo masz za ciasne spodnie:)))a tak poważnie podziwiam ciebie za wytrwałosć za rozmowe z tym kims )jak dla mnie to chyba ten gość nick rogacz bo to on grał ciągle z bratem:))ten od rozkminek:)) jeśli się myle to przepraszam |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kruger Tetryk

Dołączył: 19 Mar 2007 Posty: 5660 Skąd: Festung Breslau - Fort Lubinen
|
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 07:19 Temat postu: |
|
|
Jak się przesiadałem z chiloutowego grania z AI na grę H2H też mnie tempo biło po oczach, ale przynajmniej nie marudziłem, bo od razu widziałem, że nawet dostając w ten sposób baty, mam wreszcie przeciwnika sensowengo i fun z gry  _________________ ZPW ASG
ASG
Close Combat
Ostatnio zmieniony przez Kruger dnia Czw Cze 10, 2010 10:39, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
WOLFGRAU Ręka sprawiedliwości zwany Jeann Lannes

Dołączył: 11 Mar 2007 Posty: 7209 Skąd: Festung Breslau - Fort Lauban
|
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 08:44 Temat postu: |
|
|
Czytam KORkowe rozmowy i chyba każdy z wetów mógłby po kilka takich wkleić... Niestety. Ja się zazwyczaj spotykalem z cwaniactwem a jak nie poszło to marudzenie. Jak radziłem to pospieszanie i niesłuchanie... najgorzej było jak ktoś chciał ligowo zagrać i trza mu było wyjaśnić, czemu przerżnął mimo że stracił 1 VLkę a zyskał 2... to, że to drogowa z supply byla a 2 w szczerym polu to nie miało znaczenia
Taki lajf, dlatego cieżko czasem z cierpliwością i chęcia do gry z nowymi...każdy mówi "nieee , ja spoko, ja jestem twardy i wytrzymam i znów się spotkamy bo chcę sie nauczyć..." - tak, chce, przez 1 dzień póki mu jeszcze honor nie pozwala uciec od gry ))) _________________
Gdybym uciekał, jakiś bałwan mógłby strzelić do mnie, sądziłem, że mniej ryzykowałem nadrabiając bezczelnością.
Jean Lannes |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KOR Wszechmoderator

Dołączył: 24 Mar 2007 Posty: 813 Skąd: Bazooką zza rogu.
|
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 16:45 Temat postu: |
|
|
Nie wiem co i jak.. Mnie po prostu rece opadly.. Grałem z O, pokazywałem mu wszystkie myki,zagrania, co robi źle(zmiana stron) , ale po jakims czasie doszło do takich sytuacji jak np. Spaliłem mu tanka flamerem, a on mi że w realu to tak by nie było i wywód na ten temat(aż pomyślałem, może cholera nie palic mu tych czołgów ....) a już rozkokosił mnie zupełnie gdy mu tłumaczyłem że przy szturmie piechota powinien parokrotnie wcisnac atak na jednostce wroga. Na co usłyszałem że gadam od głupot bo w realu to.... Ręce opadły..Ale nadal dzielny byłem.. Do czasu..
Tu nie chodzi o relacje weteran młody, tylko o zwykła kulturę.. Nie mógł zwyczajnie podziękowac i powiedziec konczymy, nie podolam.. Tyle na temat, rozumiem; chyle czoła przed ludzmi którzy potrafią przegrywac, bo dużo ciężej jest niż wygrywac.. Dobrze że nie mogłem skopiowac tego co mi w CC pisal...
A na poczatku nawet nie wiedzial ze wciskajac enter mozna w grze pisac..
Pozdrawiam O i zakonczmy temat, bo to miał byc żart, i dla tego nie podałem nicka.. _________________ "Dobrzy generałowie opracowują plany odpowiednio do sytuacji. a nie starają się stworzyć sytuacji odpowiadających ich planom"
George S. Patton |
|
| Powrót do góry |
|
 |
STR Kapral

Dołączył: 15 Kwi 2007 Posty: 291 Skąd: Diemen
|
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 19:10 Temat postu: |
|
|
Żarty żartami ale to pokazuje jak niektórzy nie potrafią odróżnić realu od wirtualnego świata  _________________ STR - PL
Raport z weryfikacji WSI
„Jeżeli ktoś chce rządzić, rządzić nieprzerwanie, musi umieć burzyć w poddanych poczucie rzeczywistości” George Orwell |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kruger Tetryk

Dołączył: 19 Mar 2007 Posty: 5660 Skąd: Festung Breslau - Fort Lubinen
|
Wysłany: Pią Cze 11, 2010 07:47 Temat postu: |
|
|
| KORek napisał: | | (...) gdy mu tłumaczyłem że przy szturmie piechota powinien parokrotnie wcisnac atak na jednostce wroga. |
Ja tam cały czas uważam, że to tylko Twój wymysł. I że robisz to żeby deprymować przeciwników któzxy grają z Tobą po LANie w jednym pomieszczeniu  _________________ ZPW ASG
ASG
Close Combat |
|
| Powrót do góry |
|
 |
WOLFGRAU Ręka sprawiedliwości zwany Jeann Lannes

Dołączył: 11 Mar 2007 Posty: 7209 Skąd: Festung Breslau - Fort Lauban
|
Wysłany: Pią Cze 11, 2010 10:08 Temat postu: |
|
|
Dlatego Kruger Tobie żetony przesuwać a nie grać w CC  _________________
Gdybym uciekał, jakiś bałwan mógłby strzelić do mnie, sądziłem, że mniej ryzykowałem nadrabiając bezczelnością.
Jean Lannes |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KOR Wszechmoderator

Dołączył: 24 Mar 2007 Posty: 813 Skąd: Bazooką zza rogu.
|
Wysłany: Pią Cze 11, 2010 16:25 Temat postu: |
|
|
Przy zetonach tez mozna kilka razy klikac  _________________ "Dobrzy generałowie opracowują plany odpowiednio do sytuacji. a nie starają się stworzyć sytuacji odpowiadających ich planom"
George S. Patton |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KOR Wszechmoderator

Dołączył: 24 Mar 2007 Posty: 813 Skąd: Bazooką zza rogu.
|
Wysłany: Wto Cze 15, 2010 14:59 Temat postu: |
|
|
Jako Klient Państwa banku jestem głęboko poruszony troską i dbałością o
mnie w tych ciężkich dla bankowości czasach. Z ogromną radością
przywitałem zaproszenie do grona WYSELEKCJONOWANYCH, WYBITNYCH i
SPECJALNYCH klientów państwa banku. Przepustka do tego świata VIP-ów w
formie SREBRNEJ karty kredytowej dotarła do mnie bezpośrednio za
pośrednictwem niezawodnej Poczty Polskiej.
Bycie VIP-em, osobą nagrodzoną lub wyróżnioną niesie ze sobą wiele
korzyści. Taka nobilitacja sama w sobie powinna być powodem do dumy i
radości. Pewnie by i była... Jak na razie jedyna korzyść to korzyść
BANKU BPH w postaci 4,50zet za "obsługę karty" Czymże jest jednak taka
symboliczna opłata dzięki której można stać się VIP-em.!!
Osobowością wybitną, ze zdaniem której wszyscy się liczą ..
No bo jak nie liczyć się ze zdaniem VIP-a!!. Otóż okazuje się, iż
głownie BANK BPH-a
VIP-a w DUPIE ma. !!!
WIELOKROTNIE informowałem, iż NIE JESTEM ZAINTERESOWANY żadną kartą
kredytową!!!! ŻADNĄ oznacza ŻADNĄ ani dla siebie, mojej firmy, mojego
kota ani chomika!!! Po prostu żadną!!!!
Osoby nadal nierozumiejące określenia ŻADNA odsyłam do encyklopedii lub
słownika języka polskiego.!!!!!
Jakież było moje zdumienie, gdy pewnego pięknego poranka otrzymałem
Pocztą ten /dla niektórych/ plastikowy przedmiot pożądania. W liście
podpisanym przez samego prezesa /sratatata/ było stwierdzenie, iż teraz
wystarczy tylko abym udał się do oddziału i AKTYWOWAŁ kartę. Do żadnego
oddziału się nie udałem, a aktywacja karty polegała na przecięciu jej na
pół nożyczkami i wywaleniu do kosza. /notabene wywalam tam wszystko
czego nie chcę, nie chciałem i o co nie prosiłem/ Jakież było moje
zdumienie, gdy logując się w niedziele do systemu SEZAM, zauważyłem
otwarte subkonto kartowe z limitem 10tys do karty, której NIE
AKTYWOWAŁEM i o którą NIE PROSIŁEM i której NIE CHCIAŁEM!!
Co więcej z konta osobistego zapewne "zgodnie z tabelą opłat i prowizji"
ściągnięto mi 4,50 zł tytułem "obsługa karty " tak, tak, dokładnie tej
samej karty której nie chciałem i o którą nie prosiłem !!!!
Sytuacja ta jest BULWERSUJĄCA i wybitnie NAGANNA!!
W dupie /bez przeproszenia/ mam 4,50 zeta natomiast nie zgadzam się na
traktowanie mnie jak IDIOTY i IMBECYLA. Nie wnikam czyja to WINA.
PODKREŚLAM, iż z obsługi PERSONELU bankowego do dnia dzisiejszego byłem
WYBITNIE zadowolony. Całą tę sytuację odbieram jako złodziejska praktykę
banku, której to mówię ZDECYDOWANE NIE! NINIEJSZYM ŻĄDAM i DOMAGAM
SIĘ!!! / nie proszę/ natychmiastowego zamknięcia subkonta kartowego ORAZ
bezzwłocznego ZWROTU kwoty w wysokości 4,50 na moje konto bankowe!!!
Domagam się również:
a) PISEMNYCH PRZEPROSIN !
b) usunięcia mojej zgody na otrzymywanie materiałów REKLAMOWYCH z banku BPH.
Sugeruję SZCZEGÓLNE zajęcie się moim postulatem z podpunktu b), gdyż
mail ten zostanie przeze mnie wydrukowany i zachowany a w sytuacji, gdy
otrzymam jakąkolwiek przesyłkę reklamową od BANKU BPH, poinformuję o tym
fakcie GIODO. (Główny Inspektorat Ochrony Danych Osobowych)
Pozdrawiam Serdecznie
M.O.
PS
We wtorek podstawię pod siedzibę banku mojego Jeepa wraz z kluczykami i
fakturą za wynajem tego auta na miesiąc! Faktura będzie wystawiona na
2000 złotych +VAT tytułem "Promocyjne WYPOŻYCZENIE SAMOCHODU" Ja wiem że
Państwo nie zamawialiście tej usługi. Jeepa nie chcecie i nie
potrzebujecie wynajmować. Ale dla Mnie jesteście prawdziwymi mistrzami w
sztuce wyłudzania kasy za niechciane usługi, .. A każdy mistrz to
prawdziwy VIP!! I jako VIP-y załapaliście się na specjalna ofertę
promocyjną mojej firmy": "JEEP na miesiąc za jedyne 2 tysiące"
Wkrótce planuję szereg nowych promocji, w których weźmiecie jako bank
udział wbrew swojej woli...
No bo przecież w BPH to normalne prawda ?
Jeżeli niechcący wysłałem tego emila do osoby, od której go otrzymałem to przepraszam. Pomyłki czasami się zdażają.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
"Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu..."
Pozdrawiam
Sławek _________________ "Dobrzy generałowie opracowują plany odpowiednio do sytuacji. a nie starają się stworzyć sytuacji odpowiadających ich planom"
George S. Patton |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kruger Tetryk

Dołączył: 19 Mar 2007 Posty: 5660 Skąd: Festung Breslau - Fort Lubinen
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
KOR Wszechmoderator

Dołączył: 24 Mar 2007 Posty: 813 Skąd: Bazooką zza rogu.
|
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 23:44 Temat postu: |
|
|
Autentyczna historia opisana przez jednego z użytkowników na pewnym forum.
(Uwaga! Pisownia oryginalna bez cenzury.)
Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy
ze schroniska, rasy małe kocię. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie
fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy - a
to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupełnie
jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz, która leży
na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu, aż
raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie
mój problem. Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja
współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I
spada na mnie karmienie, wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym
tałatajstwie. Jako że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni
dzień przed powrotem małżonki nie nastręcza mi to wiele problemów.
Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj - niezamykania
łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do
którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może
spokojnie pomyśleć. Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne
drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam
nie może wejść i "myśleć". Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym
mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój
kibel, wypierdalać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot
chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj
czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę
otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane - ja
wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść - taka
technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamkę, ale ma jeszcze zbyt
małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie
nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę
upierdalał - a wtedy wiadomo - wąż.
Dobrze więc, uporządkuję: żona - delegacja, ja - praca. Wracam, wchodzę
do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to
zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem - ja
toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni - więc
spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest
cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer, na parapecik i patrzymy razem przez
okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam
wodę, a ten mały skurwiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego
parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie
zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni chuja to niemożliwe jest.
Przecież nawet taki mały kot jest k***a za duży, żeby przejść tym
syfonem. Ale słyszę tylko pizdut - oż k***a, no to nie mogło mi się
zdawać - coś ciężkiego poszło w pion. k***a, wszyscy święci w trójcy
jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot k***a popłynął wprost w
odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek.
Lecę k***a na dół do piwnicy, choć może powinienem od razu do
schroniska, zanim wróci moja żona - nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego
czarnego skurwiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni, może się
nie połapie. Ale hooy, najpierw do piwnicy - zbiegam po schodach,
słucham - coś drapie w rurze, pion, kawałek płaskiej rury - miauczy -
jest, k***a, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz
zdechnie to hooy, przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że
kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo
przecież mi baba nie uwierzy za chuja trefla, że kot sam wpadł do kibla.
Ale na razie drapie i żyje.
Znalazłem taki wziernik, gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam.
Kici, kici! Ni chuja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten k***a głąb
zamiast przyjść do mnie to k***a chce iść tam skąd przyszedł, czyli do
góry w pion. Ja go wołam, a on do góry drapie. I udrapie, udrapie
kilkanaście centymetrów i zjazd w dół. No pojebało i mnie, że tu stoję i
jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem,
groziłem, wabiłem żarciem i ni chuja, uparł się i nic tylko rurą do
góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy
cokolwiek. Jedyna metoda - fight fire with fire - ogień zwalczaj ogniem.
Zatkałem tę rurę przy wzierniku deszczułkami, których używam na podpałkę
do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do
kibla - geberit i woda w dół - bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze
słyszę jak się przewala po rurach - podziałało. Wbiegam do piwnicy i
k***a koniec świata. Nie ma moich deszczułek - no może z jedna, cała
prowizoryczna tama poszła w hooy i kota też nie słychać już. Ja
pierdolę. k***a, gdzie ta rura teraz idzie - coś mi świtnęło, że
kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów - może nie wszystko
stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze.
Biegnę na ulicę, jest studzienka - mam nadzieję, że to od mojego domu.
Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić.
Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni
cholery - najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl! Auto stoi na
ulicy - mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas,
wsteczny - poszło, aż zakurzyło. Po jaką cholerę takie te wieka robią
ciężkie. Smród jak cholera, ale złażę tam - ciemno jak w dupie, rura
jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. k***a, mam w aucie,
chujowa, ale może starczy. Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije
- przywykłem po chwili. Zaglądam i jest, oczyska mu się tylko świecą. I
znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela
w drugą stronę. No ja pierdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę,
jest zimno, śmierdzi, a na dodatek ktoś mi zwali tę pokrywę na łeb i
moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po
złości.
Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki, tak by mi nie wpadł
głębiej. Zużyłem wszystkie taśmy samoprzylepne, plastry, żeby nie wpadł
do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury, ale słyszę
tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś w pizdu. Jeszcze tylko
trójkąt, żeby nikt się w tę otwartą studzienkę nie wpierdolił, bo na
ulicy ciemno. Sąsiad, k***a, ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył
przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł
pomóc, a teraz hooy złamany stoi i się dopytuje. Co mam mu k***a
powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację? Idź że w hooy, pacanie.
Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też
wszystkie otwory, bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki
się wracają i wybijają w domach - a ten baran się przestraszył, poleciał
i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.
Wracając do kota - bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko
gotowe, więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam
wodę. Papierosik i czekam pod studzienką, bo nuż mu się zmieni i wyjdzie
dobrowolnie. k***a, drugi sąsiad przyszedł - po pięciu minutach następny
odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa - k***a,
ludzie to są barany. Idę do domu, obie wanny pełne, ognia - spuszczam
wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma
chuja, to go musi wygonić albo utopić.
Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy, a tego skurwiela dalej nie
wylało z kąpielą. k***a mać, urwało się wszystko w pizdu i popłynęło, bo
ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki - w hooy -
jak się to gdzieś przytka, to będę miał przejebane. Znowu do domu po
drugi pogrzebacz, bo trzeba zamknąć ten pierdolony dekiel. Wchodzę - a
ten skurwiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja pierdolę! Jak on
k***a wyszedł, którędy? Ano k***a wziernikiem w piwnicy - zostawiłem
otwarty. Ja k***a stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli.
Zajebię. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. k***a
mać. Przynajmniej kuleje.
Straty: zajebane łazienki, w obu przelała się woda z wanien, zajebana
piwnica, bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na
piwnicę. Pościel w sypialni do wyjebania, brezent z reklamą firmy -
poszedł w hooy, latarka - w hooy, pogrzebacz w hooy. Afera na ulicy jak
hooy.
Koniec. _________________ "Dobrzy generałowie opracowują plany odpowiednio do sytuacji. a nie starają się stworzyć sytuacji odpowiadających ich planom"
George S. Patton |
|
| Powrót do góry |
|
 |
WOLFGRAU Ręka sprawiedliwości zwany Jeann Lannes

Dołączył: 11 Mar 2007 Posty: 7209 Skąd: Festung Breslau - Fort Lauban
|
Wysłany: Sob Lip 24, 2010 14:41 Temat postu: |
|
|
Wojenne Prawa Murphiego
1. Ogień wspierający nie wspiera.
2. Najczęściej zacinają się karabiny nie zacinające się.
3. Ogień zaporowy to nie zapora.
4. Nie jesteś Supermanem; Marines i piloci myśliwscy: wy TAKŻE nie.
5. Postrzał w klatę to sposób, w jaki Natura sugeruje Ci, żebyś wyluzował.
6. Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie.
7. Staraj się wyglądać głupio - przeciwnik może mieć mało amunicji i nie będzie chciał jej marnować na Ciebie.
8. Jeśli coś Ci się nie udaje za pierwszym razem - poproś o wsparcie z powietrza.
9. Twoja artyleria skraca ogień, jak tylko wychylisz się z okopu.
10. Nigdy nie dziel okopu z odważniejszym od Ciebie.
11. Nie chodź do łóżka z kimś bardziej popieprzonym niż Ty.
12. Nie zapominaj, że Armia zaoszczędziła kupę kasy na konstrukcji Twojej broni.
13. Jeśli natarcie idzie dobrze, to znak, że pakujesz się w zasadzkę.
14. Pozorujący atak nieprzyjaciela, który ignorujesz - jest właściwym natarciem.
15. Nieprzyjaciel niezmiennie atakuje w dwóch przypadkach:
- kiedy jest gotowy
- kiedy Ty nie jesteś
16. Plan operacji wygląda świetnie do pierwszego kontaktu z nieprzyjacielem.
17. Nie ma planów doskonałych.
18. Pięciosekundowe zapalniki wybuchają po trzech sekundach.
19. W okopach nie ma niewierzących.
20. Uciekający przeciwnik zapewne tylko się wycofuje na z góry upatrzone pozycje.
21. Najważniejsze rzeczy są zawsze proste; proste - zawsze najtrudniejsze.
22. Łatwa droga jest zawsze zaminowana.
23. Grunt to walka zespołowa - zespół to więcej celów dla przeciwnika.
24. Nie wyglądaj imponująco, to ściąga ogień (dlatego inna nazwa lotniskowca to "ruchomy cel").
25. Nie ściągaj na siebie ognia - to denerwuje wszystkich dookoła.
26. Jeśli brakuje Ci wszystkiego, oprócz nieprzyjaciół, to znak, że jesteś w strefie walk.
27. Jeśli zabezpieczyłeś teren - upewnij się, że nieprzyjaciel też o tym wie.
28. Nieprzyjacielski ogień ma pierwszeństwo ruchu.
29. Żadna jednostka gotowa do walki nigdy nie przeszła inspekcji.
30. Żadna jednostka gotowa do inspekcji nigdy nie przeszła chrztu bojowego.
31. Jeśli wróg jest w zasięgu ognia - Ty też jesteś w zasięgu ognia.
32. Ogień wspierający jest bardziej niebezpieczny od ognia przeciwnika.
33. Części jednego zestawu nigdy nie są dostarczane jednocześnie.
34. Ekwipunku nie da się skompletować przed walką.
35. Radiostacje zawodzą zawsze, gdy potrzebujesz wsparcia.
36. Wszystko co robisz może Cię zabić; bezczynność także.
37. Jeśli Twoje stanowisko jest niemożliwe do zdobycia przez nieprzyjaciela, to jest też dla Ciebie pułapką.
38. Pociski smugowe działają w obie strony.
39. Jeśli robisz coś nadobowiązkowo - dostajesz więcej obowiązków.
40. Jeśli obie strony myślą, że przegrały - obie mają rację.
41. Profesjonalny żołnierz jest przewidywalny; świat jest pełen niebezpiecznych amatorów.
42. "Wywiad wojskowy" to sprzeczność.
43. Jeśli upierasz się bronić przedpola - zaskoczą Cię od tyłu.
44. Pogoda nie jest stroną neutralną.
45. Na wypadek, gdybyś zapomniał - mina Claymore'a jest zawsze wycelowana w Ciebie.
46. Motto obrony powietrznej: najpierw zestrzel - poukładasz sobie już na ziemi.
47. Pilocie! Lataj nisko i baaaardzo powoli.
48. Kawaleria nie zawsze przychodzi z odsieczą.
49. Napalm jest bronią wsparcia.
50. Brakuje zawsze rzeczy najpotrzebniejszych.
51. Zamienniki nigdy nie pasują.
52. Nie przejmuj się rzeczami zaadresowanymi Twoim nazwiskiem; myśl o tych z napisem "do wszystkich, których może dotyczyć".
53. Masz kłopoty? - wypruj cały magazynek.
54. Wygrywa zawsze strona z prostszymi mundurami.
55. Jeśli masz dwie różne mapy - walka rozegra się na terenie pomiędzy nimi.
56. Jeśli może Cię zobaczyć sierżant - to wróg też.
57. Nie stój, kiedy możesz usiąść; nie siedź, kiedy możesz leżeć; nie czuwaj, kiedy możesz spać.
58. Najgroźniejszą rzeczą na świecie jest podporucznik z mapą i kompasem.
59. Wyjątki potwierdzają regułę i psują plan bitwy.
60. Wszystko działa świetnie w Twojej kwaterze; zawodzi dopiero w kwaterze pułkownika.
61. Nieprzyjaciel jest ślepy; dopóki nie popełnisz błędu.
62. Jeden nieprzyjacielski żołnierz to trochę za mało; dwóch - zdecydowanie za dużo.
63. Czysty i suchy mundur polowy przyciąga błoto i deszcz.
64. Twoja obecność jest niezbędna zawsze tam, gdzie najbardziej pada.
65. Nigdy nie chybiasz, mając pełny magazynek; z dwoma ostatnimi nabojami nie trafisz nawet w stodołę.
66. Im droższą masz broń, tym dalej będziesz ją musiał odesłać do naprawy.
67. Złożoność broni jest odwrotnie proporcjonalna do IQ jej operatora.
68. Doświadczenie bojowe zyskujesz zaraz potem, jak Ci było naprawdę potrzebne.
69. Nieważne, którędy maszerujesz; i tak jest zawsze pod górę.
70. Wsparcie powietrzne zawsze przestrzeliwuje a artyleria strzela za krótko.
71. W spisie częstotliwości radiowych te najważniejsze są nieczytelne.
72. Maruderzy rzadko kończą, jako zabici, lub ranni.
73. Bycie oficerem to ciężka robota; Twoi ludzie nie wiedzą, czego chcą, ale za to doskonale wiedzą, czego nie chcą.
74. Wykradanie informacji to plagiat; wykradanie informacji od wroga to wywiad.
75. Broń, która zacina się, gdy jej najbardziej potrzebujesz jest nazywana M-60.
76. Najlepszy oficer przyjedzie w dzień po tym, jak jego kwaterę dostanie ktoś inny.
77. Kiedy masz pełne magazyny, wróg przygotowuje natarcie w dwa tygodnie; gdy zaczyna brakować zaopatrzenia - zwykle atakuje tej nocy.
78. Virtuti Militari zwykle dostaje najmniej doświadczony żołnierz w oddziale.
79. Purpurowe Serce oznacza, że byłeś wystarczająco cwany, żeby przemyśleć plan, wystarczająco głupi, żeby go wypróbować i na tyle fartowny, żeby przeżyć.
80. Algebra wyniku potyczki: 3 partyzantów + 1 prawdopodobnie + 2 świnie = 37 zabitych w walce.
81. Promień wybuchu granatu ręcznego jest zwykle o pół metra większy, niż Twój zasięg skoku.
82. "Bezpośrednie wsparcie z powietrza w każdych warunkach pogodowych" to bajer.
83. Wartość bojowa jednostki jest odwrotnie proporcjonalna do jej prezencji.
84. Bombardowanie z B-52 cechuje się niezwykłą celnością: 100% bomb trafia w ziemię.
85. Każdy rozkaz, który może być źle zinterpretowany - będzie.
86. Nie istnieją wygodne okopy.
87. Nigdy nie bądź pierwszy, nigdy nie bądź ostatni, nigdy nie zgłaszaj się na ochotnika.
88. Jeśli wyjątkowo dobrze przygotowałeś swoje pozycje do odparcia ataku - możesz być pewien, że natarcie nastąpi gdzie indziej.
89. Jeśli wyjątkowo starannie przygotowałeś zasadzkę, nieprzyjaciel ją ominie.
90. Jeśli Twój manewr oskrzydlający idzie dobrze, to wróg zapewne spodziewa się okrążenia.
91. Gęstość ognia jest proporcjonalna do znaczenia celu.
92. Wystające obiekty przyciągają ogień - nie kryj się za nimi.
93. Dowódca otrzymuje tym ważniejsze zadania, im jest głupszy.
94. Poczucie własnej wartości przełożonego jest odwrotnie proporcjonalne do jego pozycji w hierarchii.
95. Zawsze jest jakieś wyjście i zwykle ono nie działa.
96. Zwycięstwo przychodzi nieoczekiwanie, porażka - gdy obserwuje Generał.
97. Nieprzyjaciel nie śledzi łączności radiowej, dopóki nie nadajesz na nie chronionym kanale.
98. Zawsze zaczyna padać zaraz po tym, jak dostajesz gorący posiłek.
99. Nigdy nie mów sierżantowi, że nie masz nic do roboty.
100. Obóz to miejsce, gdzie odczuwasz zmęczenie po całym dniu. _________________
Gdybym uciekał, jakiś bałwan mógłby strzelić do mnie, sądziłem, że mniej ryzykowałem nadrabiając bezczelnością.
Jean Lannes |
|
| Powrót do góry |
|
 |
WOLFGRAU Ręka sprawiedliwości zwany Jeann Lannes

Dołączył: 11 Mar 2007 Posty: 7209 Skąd: Festung Breslau - Fort Lauban
|
Wysłany: Wto Lip 27, 2010 23:27 Temat postu: |
|
|
No dobra a teraz reszta praw Murphiego:
* I. Jeżeli coś może się nie udać – nie uda się na pewno.
* II. Nie uda się nawet wtedy, gdy jednak nie powinno się nie udać.
* III. Wszystko wali się naraz.
* Nigdy nie kłóć się z głupcem – ludzie mogą nie dostrzec różnicy.
* Jeżeli myślisz, że idzie dobrze – na pewno nie wiesz wszystkiego.
* Trudne problemy zostawione same sobie staną się jeszcze trudniejsze.
* Jeżeli udoskonalasz coś dostatecznie długo – na pewno to zepsujesz.
* Druga kolejka jest zawsze szybsza.
* Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie.
* Niemożliwe jest zbudowanie niezawodnego urządzenia – głupcy są zbyt pomysłowi.
* Światełko w tunelu – to reflektory nadjeżdżającego pociągu.
* To, czego szukasz, znajdziesz w ostatnim spośród możliwych miejsc.
* Wniosek to punkt, w którym nie masz już siły dalej myśleć.
* Złota zasada Murphy'ego: Zasady określa ten, kto ma złoto.
* Zasada Robertsona: Dyplomata to ktoś, kto mówi ci, abyś poszedł do diabła, a ty cieszysz się na podróż.
* Prawo Gumpersona: Prawdopodobieństwo każdego zdarzenia jest odwrotnie proporcjonalne do stopnia, w jakim jest ono pożądane.
* Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
* Prawo Balaniego: Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz.
* Prawo Liebermana: Aby oszacować czas potrzebny na wykonanie jakiegoś zadania należy przewidywany czas pomnożyć przez dwa i przyjąć jednostkę o rząd wyższą.
* Prawo Greena: Wszystko jest możliwe pod warunkiem, że nie wiesz o czym mówisz.
* Maksyma Manly'ego: Logika jest absolutnie pewną metodą dochodzenia do niepewnych wniosków.
* Prawo Sattingera: Każde urządzenie będzie działać lepiej, jeżeli włożysz wtyczkę do gniazdka.
* Prawo Fetta: Nigdy nie powtarzaj udanego doświadczenia.
* Zasada Tsara: Przy dziesięciu priorytetowych sprawach któraś na pewno będzie wykonana jako pierwsza.
* Dylemat Główny: Optymista wierzy, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że może to być prawdą.
* Pesymista to dobrze poinformowany optymista.
* Prawo Corco'a Drogovy'ego: Po drugim pasie jedzie się zawsze szybciej.
* Prawo Pogorzelskiego: Kiedy na wąskiej drodze jesteś tylko Ty (samochodem), drugi samochód (jadący z naprzeciwka) i pieszy lub rowerzysta (pomiędzy wami), zawsze miniecie się wszyscy jednocześnie w jednym miejscu.
* Matematyczny dowód Prawa Murphy'ego: Prawidłowa formuła matematyczna Prawa Murphy'ego w dziedzinie komputerowego przetwarzania danych ma postać: 1+1=2 gdzie „=« jest symbolem oznaczającym "niekiedy, jeśli w ogóle».
* Prawo nadmiaru: Po złożeniu każdej remontowanej maszyny pozostaje zawsze kilka zbędnych części.
* Prawo montażu: Nigdy nic do niczego nie pasuje.
* Pierwsze Prawo Wtyczkodynamiki: Każda wtyczka pasuje do każdego gniazdka przy użyciu odpowiedniej siły.
* Sztuczna inteligencja jest lepsza od naturalnej głupoty.
* Jeżeli uczynisz komuś przysługę, to jesteś od zaraz trwale za to odpowiedzialny.
* Niejasność jest wielkością niezmienną.
* Skrót jest najdłuższą drogą pomiędzy dwoma punktami.
* Cztery zjawiska blokują postęp ludzkości: ignorancja, głupota, komitety normalizacyjne oraz ludzie sprzedający komputery.
* Istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa odruchowe, powszechne oraz testy komputerowe.
* Upuszczone narzędzie pada zawsze tam, gdzie wyrządzi najwięcej szkody.
* Chleb pada zawsze na stronę posmarowaną masłem, a jeśli nie spadnie, oznacza to, że złą stronę posmarowaliśmy.
* Prawdopodobieństwo, że kanapka upadnie masłem w dół jest wprost proporcjonalne do ceny dywanu.
* Każda rura po skróceniu okazuje się zbyt krótka.
* Wszystkie szczelne złącza przeciekają.
* Nie wierz w cuda, polegaj na nich.
* Wymiary będą zawsze podane w najmniej użytecznych jednostkach. Na przykład prędkość będzie wyrażona w furlongach (220 yardów) na dwa tygodnie (fortnight).
* Każdy przewód obcięty na długość okaże się za krótki.
* Układ zabezpieczający zniszczy układy zabezpieczane.
* Tranzystor zabezpieczony przez szybko działający bezpiecznik, zabezpieczy go – paląc się w pierwszej kolejności.
* Cokolwiek zostanie upuszczone na układ elektroniczny pod napięciem, spadnie zawsze tam, gdzie wyrządzi najwięcej szkód.
* Stopień głupoty twojego postępowania jest wprost proporcjonalny do liczby przyglądających ci się osób.
* Prawdopodobieństwo wyczerpania się baterii jest wprost proporcjonalne do zapotrzebowania na kalkulator.
* Dowolne urządzenie uszkodzone w dowolny sposób (z wyjątkiem całkowitego zniszczenia), będzie doskonale działało w obecności wykwalifikowanego personelu naprawczego.
* Element wybrany losowo z grupy o 99–procentowej wiarygodności, będzie należał do pozostałego 1 procenta.
* Konieczność znaczących zmian w projekcie jest odwrotnie proporcjonalna do czasu pozostającego do oddania tego projektu.
* Ciężar upuszczonej części jest wprost proporcjonalny do stopnia złożoności i ceny obszaru uderzonego.
* Jeżeli zakres bezpieczeństwa jest ustalony na podstawie doświadczenia twórców i obsługi naprawiającej, to dowolny użytkownik natychmiast znajdzie sposób, aby go przekroczyć.
* Jeżeli projekt został całkowicie określony i wszystkie sposoby badań zostały wyczerpane, to niezależny, niedoinformowany amator eksperymentator odkryje fakt, który bądź zlikwiduje zapotrzebowanie na ten projekt, bądź też rozszerzy jego zakres. _________________
Gdybym uciekał, jakiś bałwan mógłby strzelić do mnie, sądziłem, że mniej ryzykowałem nadrabiając bezczelnością.
Jean Lannes |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|